Waiting To Be Heard [Knox]

Posted in literatura with tags , , , , on Kwiecień 12, 2015 by monsun

Pewnie, że książka wydana dzięki wielkiemu rozgłosowi medialnemu. Pewnie, że wątpliwości co do uniewinnienia Amandy pozostają i nie należy ślepo ufać relacji jednej ze stron.

Ale warto przeczytać. Opowieść jest bardzo osobista, a chwilami nawet intymna. Nie odkrywa na nowo żadnej wartości, o której ktoś by kiedyś nie napisał, ale odświeża ich znaczenie we współczesnym świecie, z perspektywy młodzieży. Do której jeszcze niedawno się zaliczałem.

Jednak jest w niej jeden morał, o którym ciągle wspomina się zbyt rzadko: NIGDY nie rozmawiaj z policją: 

Polecam. Dobrze się czyta, jeśli kogoś interesowała sprawa, to przebrnie przez nią bardzo szybko.

Polecam poczytać… kogokolwiek

Posted in lajf, literatura with tags , , , on Luty 2, 2015 by monsun

Dużo się dzieje i zupełnie jakoś nie starcza czasu na terapię blogową.
Obi bardzo powoli ruszyło do przodu. Wszystko dzięki katorżniczej pracy nad podstawami w odpowiednim momencie i złotej suce, której nie poświęcam chwilowo dość czasu.
Dom konsumuje większość energii i więcej niż sto procent środków.

W tym całym zamieszaniu uzbierało się kilka wartych zapamiętania lektur, które czytałem w niedoczasie spóźnionego autobusu linii 109.

Elfriede JelinekPianistka
Pozostaję fanem stylu Jelinek. Uwielbiam dramaty jej bohaterek. Ta książka daje coś jeszcze – trzymającą za gardło historię skazanej na porażkę miłości. Relacje Pianistki z matką opisuje tak, że samemu czuje się zniewolenie i niemoc. Perwersyjną miłość przedstawia tak, że zdaje się w sposób naturalny nęcąca.

„W końcu odtwórca to także rodzaj twórcy.”

Monika WarneńskaEliksir Papy Hemingwaya
Pamiątka po wielkim człowieku napisana z drobiazgowością i przywiązaniem do szczegółu, którą czyta się z zapartym tchem. Portret mężczyzny, który kochał życie i nie pogodził się, kiedy okazało się, że nie może już z niego w pełni korzystać. Ernest każdą ze swoich czeterech żon kiedyś kochał na zabój. Każda z jego książek była kiedyś tą jedyną i najważniejszą – póki nie została wydana. Upierał się, że podstawową szkołą pisania jest bezpośrednie przeżycie wojny – dotknięcie śmierci i osobista walka o przeżycie.

Kolejny wartościowy facet, który wypełnił najgorszy los swojego ojca.

„(…) byliśmy bardzo biedni i bardzo szczęśliwi”.

Marek HłaskoPalcie ryż każdego dnia
Ciężka i ponura historia pewnego instruktora, którego kursanci źle kończą. W wielu miejscach niedopowiedziana. Urzeka mnie to, co u Bukowskiego, czyli los outsidera.

„- Kobiety nie mylą się nigdy – powiedział Anderson. – Tylko, że nie mówią nigdy prawdy. Rozumie pan tę różnicę?”

 

Były też książki, które należało przeczytać, ale brnięcie przez nie nie było rozkoszą. Należy się z nimi rozliczyć.
Robert B. CialdiniWywieranie wpływu na ludzi: teoria i praktyka.
Trochę codziennych zagrań ze świata handlowców. Głównie sztuczki psychologiczne, które warto znać, że próbować się przed nimi bronić.

Stephen CoveySiedem nawyków skutecznego działania
Piękna książka o integralności wewnętrznej, uczciwości, proaktywności i temu podobnych. Komuś na pewno pomoże.

Tomasz MannCzarodziejska góra
Z nią mam spory problem. Książka o umieraniu gruźlików i ich sztucznych problemach. Mnóstwo zajmujących dialogów, które dotykają egzystencji. Podane w niezmiernie rozwlekłej formie, która ciągnie się przez długie, długie strony.

„Niezwykła, potężna indywidualność, choć niewyraźny człowiek.”

 

Potrzebuję pisać. Jednocześnie spełnia się koszmar. Błąd, którego obiecałem sobie nie popełnić, kiedy miałem głupie 18 lat. Nie mam na to czasu.

Łańcuszek literacki

Posted in literatura on Wrzesień 10, 2014 by monsun

Łańcuszki, to dno, ale każdy ma swój słaby punkt. Po nakłuciu tego punktu zaczynamy nabierać wody i dotykamy dna. Dzięki takiemu wstępowi wszystko mam już uporządkowane i mogę przystąpić do małego podsumowania tego, co do tej pory przeczytałem, a czego niestety jest tak mało.

1. S.I. Witkiewicz Pożegnanie jesieni. Zmysłowość, narracja, sztuka. Skondensowanie przemyślanych treści o relacjach damsko-męskich.

2. Witold Gombrowicz – Dzienniki. Trochę o tym, jak nie zwariować będąc artystą. Trochę o tym jak być artystą, kiedy już się zwariuje. Wiele bolesnej prawdy o sferze publicznej polskości, która nie zmieniła się do dziś ani trochę.

3. Carl Gustav JungWizje. Pierwsza książka Junga, po której przeczytałem z tuzin kolejnych. Otworzyła mi oczy na to, co nigdy nie będzie zbadane przez naukę. Przypomniała jak niewiele o sobie wiemy i jak wielki bagaż doświadczeń setek poprzednich pokoleń niesie każdy z nas. Wspomnienia, sny, myśli są dla mnie drugą najważniejszą książką Junga.

4. Friedrich Nietzsche – Tako rzecze Zaratustra. Opowieść o charakterze quasireligijnym autora Antychrześcijanina. Pełna smutku, a jednocześnie ciągle rysująca pozytywną wizję nadczłowieka. Według Junga – zapis geniuszu i choroby w jednym.

5. Aldous Huxley – Nowy wspaniały świat. Choć nie tak dobra literacko jak 1984 Orwella, to moim zdaniem bardziej wstrząsająca powieść, bo przedstawia możliwie najbardziej pozytywny scenariusz dla tego świata.

6. Joanna Chmielewska – Lesio. Moje wprowadzenie w twórczość Chmielewskiej. Zdecydowanie lekka literatura w wybitnym wydaniu. Czysta rozrywka z doskonałym poczuciem humoru. Jak pięknie by było, gdyby kultura popularna tak właśnie wyglądała.

7. Oriana Fallaci – Wściekłość i duma. Wbrew pozorom lubię, kiedy ktoś udowadnia mi niesłuszność moich poglądów. Orianie udało się obalić kilka moich wewnętrznych dogmatów i ograniczeń. Sprawiła, że ponownie przyjrzałęm się ideologii multi kulti. Chociaż wiele się pod jej wpływem nie zmieniłem, to uważam, że jest to wartościowa książka. Chyba obowiązkowa dla Europejczyka żyjącego w naszych czasach. Oriana była bardzo odważną kobietą.

8. Stanisław Grochowiak – Wiersze wybrane. Poezja, na którą do dziś nie potrafię się uodpornić i chyba zawsze już będzie potrafiła wyciskać ze mnie łzy. Pozostaje piękną, chociaż dotyka bezpośrednio.

9. Bukowski – Faktotum, Z szynką raz! Ostatni na dziś człowiek, którego kolejne książki czytałem całą serią i nałogowo. Do niego też wracam często, szczególnie przez The Charles Bukowski Tapes. W niespotykanie realny dotąd sposób opisuje ten marny świat. Prawdziwie walczy o wolność jednostki. Walczył nie tylko w prozie i poezji, ale przede wszystkim w życiu.
Druga z tych książek jest wyjątkowo wiernym opisem dojrzewania mężczyzny.

10. J.D. SalingerBuszujący w zbożu. Z początku nudna książka o szkole rozwija się w bogatą opowieść z morałem dla dużych chłopców w moim wieku, którzy do dziś nie potrafią pogodzić się z nieidealnością świata.

Obcy [Camus]

Posted in literatura with tags on Lipiec 26, 2014 by monsun

100 książek XX wieku według Le Monde

Po przeczytaniu wszystkiego co znalazłem Bukowskiego i tysiąckrotnym obejrzeniu The Charles Bukowski Tapes nastąpił kryzys. Próbowałem wrócić do Junga i Nietzschego, ale nie dali mi ukojenia. Próbowałem audiobooków, ale to chyba nie jest rozwiązanie dla mnie. Trochę pomógł tylko Grochowiak, ale głód prozy pozostał.

Jakimś cudem trafiłem na wspomnianą w tytule listę i zdecydowałem, że nie wypada nie znać książki znajdującej się na jej samym szczycie.

W powieści towarzyszymy francuskiemu biurokracie, który trochę przypadkiem morduje człowieka. Po aresztowaniu poznaje nowy świat. Poznaje na nowo ludzi, z którymi się zetknął i kilka razy daje się zaskoczyć – nagłą wrogością ludzi, którym nic złego nie zrobił, albo zaskakującą przychylnością tych, którzy już niczego od niego oczekiwać nie mogą.

Podczas procesu uczy się boleśnie jak działa tłum, w szczególności jak bardzo potrzebuje rytuału oczyszczania się – poprzez mordowanie w majestacie prawa. Poznaje też nowych ludzi jak sędzia śledczy, który z początku traktuje go jak okrutnika, a po kilku przesłuchaniach wraca do swojej codziennej rutyny i traktuje niemalże po kumplowsku. Zadziwia go kapelan, który nie może pogodzić się z faktem, że Meursault nie chce się nawrócić w ostatnich chwilach przed egzekucją. Wie, że i tak kiedyś musi umrzeć i do ostatnich chwil zastanawia się, czy to kiedy umrze – cokolwiek zmieni.

Doskonała krótka książka o tym jak źli są, dobrzy w powszechnym ujęciu, ludzie i jak okrutnie traktują tych, którzy myślą i zadają pytania.

Joop de Reus Memorial Cup 2014 [Rotterdam]

Posted in obedience with tags , , , on Czerwiec 11, 2014 by monsun

Wreszcie doczekałem się pierwszych dużych, międzynarodowych i chyba dość znaczących zawodów Obedience. Zgłoszenie wypełniałem jeszcze kiedy byliśmy z Nasty w klasie drugiej, ale na szczęście udało nam się zgodnie z planem uzyskać awans do trójek. Skoro i tak trzeba było się przełamać, żeby jako żółtodziób pojechać na taką imprezę, to czemu od razu nie zmierzyć się z najlepszymi?

Cykl przygotowań obejmował zawody w Warszawie, na których nic specjalnego nie osiągnąłem, ale szkoleniowo byłem nimi bardzo usatysfakcjonowany oraz seminarium z Ritą i Pekką. Po seminarium miałem i nadal mam tysiąc rzeczy do zrobienia, których nie było szansy przepracować przed zawodami. Pojechałem z nowym sposobem na pachołek, który zadziałał od kopa i nadal pięknie hula. Pracowałem też trochę nad relacją i emocjami psa podczas przebiegu.

Teren

20140606_195138

Zawody odbywały się na jednym z dwóch ośrodków szkoleniowych Kynologenclub Rotterdam, położonym na terenach rekreacyjnych pod Rotterdamem, otoczonym ścieżkami konnymi, parkami i lasami. Dojazd z Warszawy zajął około dwunastu godzin, autostrada zaprowadziła nas prawie pod miejsce docelowe. Sam ośrodek nas oczarował. Na dzień dobry zobaczyliśmy plac z przygotowanymi już czterema ringami i domek z dużą salą spotkań (tutaj co rano były śniadania dla uczestników zawarte w symbolicznej opłacie za camping – 8  Euro), pomieszczeniami socjalnymi i barkiem.;). Dalej za strumykiem był drugi tak samo wielki plac treningowy, na którym oczywiście w oba dni katowaliśmy do zmroku i jeszcze jeden mniejszy, na którym stało już kilka przyczep kempingowych. Wszystkie trzy place były idealnie równe z niesamowicie miękką murawą (później dowiedzieliśmy się od jednego z Organizatorów, że to efekt specjalnych zabiegów przed zawodami), a także zaopatrzone w porządnie wyglądające oświetlenie. Obok terenu przebiegało kilka kanałów lub rzeczek, które idealnie nadawały się do chłodzenia psów, z czego skrzętnie korzystaliśmy w obliczu skwaru towarzyszącego nam przez cały weekend.

20140607_105448

 

Organizatorzy

Zawody zostały zorganizowane przez holenderską organizację Obedience Promotion. Oczywiście nie można pominąć kosztów dojazdu z Polski, ale sama opłata za start wynosiła 32 Euro, co jest stawką tylko trochę wyższą od przeciętnych polskich zawodów. Ludzie zaangażowani w przygotowanie imprezy byli bardzo życzliwi dla gości. Już przed wyjazdem mieliśmy gotowy pełny grafik – który numer wchodzi na ocenę orientacyjnie o której godzinie i na którym ringu. Nie było problemu, jeśli ktoś miał dwa psy w różnych klasach i nie miał dość czasu, żeby wymienić psy na porannych zostawaniach – wszyscy to rozumieli i spokojnie czekali na starcie. Oczywiście każdego dnia przed wejściem na zostawanie była kontrola czipów.

Sędziowie i komisarze

Głównym powodem, dla którego zdecydowaliśmy się wybrać tak daleko, było ocenianie. Organizatorom udało się zaprosić dwóch sędziów, którzy będą oceniali występy uczestników tegorocznych Mistrzostw Świata: Pirittę Pärssinen (Finlandia) i Christiana Steinlechnera (Austria). Sędziowie ci wraz z  Jean-Pierre’m Deplancke (Belgia) i Dirkem Belderem (Holandia) oceniali podczas obu dni klasę trzecią. Dla mnie to był super układ, ale domyślam się, że osoby startujące w niższych klasach mogły być zawiedzione ocenianiem przez mniej prestiżowe obsady sędziowskie. W praktyce szczególnie słabo wypadła ocena w klasie drugiej, z jakiegoś powodu ocenianie klasy pierwszej było w naszym odczuciu lepsze.

Największe wrażenie zrobiła na mnie praca stewardów, którzy opiekowali się startującymi w klasie trzeciej: Gabi Pichler oraz Karla Kremsera z Austrii. Bardzo profesjonalnie prowadzili przez kolejne ćwiczenia (Karl uratował mnie mówiąc bring the LEFT apport, kiedy w stresie zapomniałem, który kierunek wylosowałem) pozostając ciągle w doskonałym kontakcie z przewodnikiem. Jednocześnie ich dystans i poczucie humoru zdecydowanie redukowały mój stres. Po takich sławach zawodów posłuszeństwa nie spodziewałem się tak doskonałej współpracy z kimś nowym, z zewnątrz. Zawsze chętnie wrócę na zawody, w których prowadzić mnie będą te osoby.

Starty

Każdy dzień zaczynał się ćwiczeniami grupowymi, czyli zostawaniami. To znaczy, jeśli ktoś nie zaspał, to zaczynał się śniadaniem, na którym można było spożyć pomarańczowe jajka:
20140608_081614

 

Następne były ćwiczenia indywidualne. Sobota i niedziela różniły się tutaj między sobą. W sobotę klasa trzecia była oceniana na dwóch ringach – połowa ćwiczeń na pierwszym, a druga połowa na drugim. Przejście między ringami – oddzielonymi tylko leżącą na trawie taśmą odbywało się płynnie po zakończeniu pierwszej tury. Pies miał tę chwilę wytchnienia, kiedy odkładałem go, żeby wylosować odpowiedni kierunek i wybierałem odpowiednie rozmiary koziołków do aportu. W tym momencie na ring, z którego właśnie zszedłem wchodził pies następny w kolejności i zaczynał pracę. Na dwóch sąsiednich ringach odbywała się ocena klasy drugiej – przeprowadzana w analogiczny sposób.

W niedzielę było już łatwiej. Z klasy trzeciej została wybrana najlepsza piętnastka, która była oceniana już po zakończeniu startów klasy 1 i 2. Tym razem nie było przechodzenia między ringami, oba ringi przeznaczone na klasę trzecią zostały połączone i na raz występował tylko jeden pies. Atmosfera była bardzo przyjemna. Za dobrze wykonane ćwiczenia można było liczyć na oklaski.

Co dalej?

Nigdy przedtem nie byłem na tak dużej imprezie Obedience. Dla mnie to wspaniałe doświadczenie, możliwość otrzaskania się trochę z atmosferą bardziej prestiżowych zawodów. Wydaje mi się, że w obliczu braku takich wydarzeń w Polsce, dobrze byłoby, żeby jak najwięcej Polaków jeździło w podobne miejsca – przyzwyczajać i siebie, i psy.

Pies też człowiek? [Pręgowski, Włodarczyk]

Posted in literatura with tags , on Maj 28, 2014 by monsun

To nie jest typowa z psich książek, które czytuję. Z drugiej strony, to nie jest typowa dla mojego gustu literatura humanistyczna. Zatem jest niezwyczajna, także niezwyczajnie dobra.

Książka bierze pod lupę rolę psa w życiu współczesnego Polaka. Jest bardzo przekrojowa. Dlatego oprócz zwykłych cywilnych relacji wyczerpująco opisuje najważniejsze wątki użytkowej i sportowej pracy z psem (może brakuje trochę informacji o pracy psa obrończego). Można przeczytać bardzo ciekawe rzeczy o ewolucji szkolenia psów od początków XX wieku do dnia dzisiejszego. Z przyjemnością przeczytałem, że szkolenie czysto behawioralne jest już wypierane przez bardziej wrażliwe metodyki.

Jest bardzo dobry i realistyczny artykuł o środowisku wystawowym. Znajdujemy świetne opracowania nowoczesnych psich sportów typu agility i obedience oraz pasterstwa autorstwa Justyny Włodarczyk. Wszystkie te psie rozrywki są przez Autorki silnie osadzane w kontekście społecznym, co znacznie dodaje do ich wartości. Na koniec mamy dwa rozdziały autorstwa Agnieszki Wojtków o dogoterapii i terapii kynofobii, które są już bardziej techniczne i wydaje mi się, że trochę słabiej pasują do konwencji książki. Pomimo swojego wstrętu do dogoterapii – przyznaję, że artykuł wspomniał o braku powszechnie uznanych standardów dotyczących psów terapeutów i ich przewodników.

Polecę tę książkę zarówno moim trenerom od psich sportów jak i laikom. Moim zdaniem w sposób rzadko spotykany łączy wielość informacji z przyjemnym wprowadzeniem w poszczególne dziedziny współpracy pies-człowiek.

Charles Bukowski

Posted in literatura with tags , on Wrzesień 10, 2013 by monsun

1174611_10152190973034966_113969923_n Czemu Bukowski? Niech cytat z załączonego obrazka posłuży za odpowiedź. W czasach, kiedy miarą sukcesu jest posłuszne wyrabianie przedłużonego etatu i wczuwanie się w programy motywacyjne, czy szkolenia zakończone certyfikacją z niczego – zdroworozsądkowe myślenie jest skarbem. Bukowski potrafił samodzielnie myśleć. I pił. To kolejny człowiek który pił, żeby trzeźwo myśleć. Poniżej krótki przegląd książek, które nabyłem wiedziony impulsem, żeby poznać autora.

Faktotum

Historia o człowieku, który szuka swojego miejsca na ziemi. Nie może się utrzymać w żadnej pracy dłużej niż kilka tygodni. Nie jest w stanie pogodzić swojego hulaszczego życia z mieszkaniem u rodziców. Pełno łatwych kobiet, taniego alkoholu i kaca.

Zapiski starego świntucha

Zbiór felietonów, które swego czasu Bukowski publikował w tygodniku. Krótkie, luźno powiązane historie o piciu, używaniu niewyszukanych kobiet i traceniu pracy. Bardzo podobne do Faktotum i z kilkoma zapożyczonymi historiami.

Z szynką raz!

Powieść autobiograficzna. Z okresu szkolnego opisane są obrazy ojca-potwora, okrutnych rówieśników i bohaterskich chłopców, którzy nie chcąc płakać przedłużają lanie od rodziców czy grupki innych dzieci. Domu z nieodłącznym rytualnym laniem nie lubił do tego stopnia, że gdy po wypadku wylądował w szpitalu – chciał tam zostać na dłużej. Dużo o szkole i tym, czego uczy.
A więc tego im było trzeba: kłamstw. Pięknych kłamstw.
Bardzo szczegółowo opisuje proces dojrzewania młodego mężczyzny, outsidera. Zafascynowanego dziewczynami, a także dojrzałymi kobietami, ale nieśmiałego. Biednego, ale nie tęskniącego za bogactwem swoich kolegów z klasy, czym diametralnie różnił się od ojca, który nie przyznawał się nikomu w okolicy że nie ma pracy.
Powieść kończy się dnia, którego Japończycy atakują Perl Harbor i Henry prosto z baru odprowadza swojego kolegę do autobusu, który zabierze go do jednostki wojskowej.

Hollywood

Pierwsza książka o perypetiach Chinaskiego po 60-tce. Rozpoznawany pisarz dostaje ofertę napisania scenariusza do filmu, który ma zostać zrealizowany w Hollywood. Scenariusz powstaje powoli, reżyser w nieskończoność poszukuje sponsorów, sam popadając w finansowe tarapaty. Wreszcie sama realizacja filmu jest kilkukrotnie przerywana, każde jej wznowienie wymaga kolejnych poświęceń.
W swoim typowym stylu i z pozycji outsidera opowiada o kulisach pracy i życia w osławionej Fabryce Snów. Kilka refleksji dotyczących wydajności i poświęcenia ludzi mógłbym spokojnie przenieść do znanej mi branży IT. Dużo uwagi poświęca tutaj Sarze, swojej kobiecie, która jest jego aniołem stróżem i nigdy go nie opuszcza, wiedząc o jego skłonności do kłopotów.
Na tle innych powieści – najmniej naturalistycznie – rynsztokowa.
(…) Każdy z nas jednak szuka jakiejś ucieczki. Godziny wloką się jedna za drugą, trzeba je czymś zapełnić aż do śmierci. Zbyt mało jest rzeczy pięknych i wzniosłych, żeby się chciało człowiekowi pchać ten wózek. Każda rzecz po krótkim czasie brzydnie i obumiera. Budzimy się rano, wysuwamy nogę spod kołdry, stawiamy na podłodze i myślimy: o kurwa, co by tu dalej?

Nazwiska i tytuły są zmienione, ale książka opowiada o realizacji filmu Barfly.

Kobiety

W sumie to książka o najciekawszym tytule. Pokazuje miękką stronę Henry’ego i jako jedyna definiuje alkoholizm i uzależnienie od hazardu jako problem. W tym przypadku nie ułatwia mu to utrzymywania związków z kobietami, na których mu zależy.

Kolejne związki Henry’ego kończyły się tak samo spontanicznie, jak zaczynały. Z jakiegoś powodu często trafiał na kobiety mało zrównoważone i rozwiązłe. To opowieść o dzikim farcie, prymitywnej miłości i brakującej odpowiedzialności.

Najpiękniejsza dziewczyna w mieście

Zbiór opowiadań. Niektóre są realistyczne, a niektóre fantastyczne. Część jest jawnie autobiograficzna, a część tylko taka się wydaje. W sumie podobna do Kobiet. Jest też trochę o koniach, a trochę o kulisach wydawania czasopisma.

Nie zawiodłem się na Charlesie Bukowskim. Był dokładnie taki, jakiego sobie wyobrażałem na podstawie notki biograficznej z Wikipedii. Potrafi ciekawie opowiadać i zająć uwagę czytelnika. Nie pomyślałbym, że pijackie przygody biednego, wiecznie bezrobotnego poety mogą być tak interesujące i zróżnicowane. Nie brakuje mu autorefleksji. Ponadto zgadzam się z wieloma jego poglądami dotyczącymi życia w ogóle: związków, pracy, polityki.

Błyskotliwy człowiek.