“Pan raczy żartować, panie Feynman!”
Należy zacząć od stwierdzenia, że Richard P. Feynman wielkim poetą fizykiem był! Feynmana wykłady z fizyki są fascynującą lekturą, której przypomnienie i zrozumienie na spokojnie jest na mojej gigantycznej liście zadań do zrealizowania przed śmiercią.
Tymczasem wziąłem się za zbiór autobiograficznych opowiadań o ich autorze. O historii Feynmana wiedziałem podstawy, ale to, co przeczytałem o jego zachowaniu w komisji badającej katastrofę promu Challenger zainteresowało mnie jego osobą bardziej. Niewielu ludzi dobrze sytuowanych i poważanych stać na przełamanie poprawności politycznej. A on pokazał, że nie boi się powiedzieć prawdy i zdystansował się od potakiwaczy.
Opowiadania przedstawiają obraz człowieka dociekliwego i bezkompromisowego, kochającego zagadki. Fizyki i matematyki uczył się z eksperymentów i doświadczeń, nie wierzył we wzory, których sam nie wyprowadził. Starał się rozumieć świat, toteż nie zatrzymał się na poznaniu fizycznym. Kochał taniec i muzykę. Próbował też swoich sił w rysunku.
Książka jest pełna ciekawych anegdot. Nie zawsze jest do śmiechu, często obnaża bezmyślność ludzi nauki, urzędników, wojskowych. Feynman wykorzystuje okazję do obrony nauki empirycznej i nie szczędzi krytyki naukowym szarlatanom.
Czyta się jednym tchem. Warte polecenia, nie tylko uczącym się fizyki z osławionych wykładów.